6 kwietnia 2017

backstage & słów kilka o...


Kilka dni temu wraz z cudowną Klaudią stworzyłyśmy wspólnie sesję taneczną. Kolejny projekt, który był dla mnie tak samo ważny jak każdy inny, ale nieco bardziej wyjątkowy, bo to sesja z tancerką! Już kiedy pierwszy raz z Agatą (dawno, dawno temu...) zdecydowałyśmy się zrobić coś w ten deseń, wiedziałam że szybko nie odpuszczę tego tematu. Sesję zdjęciową można zrobić z każdym, ale nie zawsze te zdjęcia mają w sobie tyle emocji ile chcielibyśmy przekazać. Jeśli fotografujecie, a nigdy nie mieliście okazji zrobić fotek fruwającej osobie, która wygina się przed waszym obiektywem tak, że aż bolą was kości na sam widok, to nie do końca pewnie zrozumiecie o co mi chodzi, a może po prostu nie każdy tak ma. Osobiście czuję że te sesje są w pewien sposób szczególne. Upominam - nie zrozumcie mnie źle, dla mnie każda jest na swój sposób ważna, ale te taneczne niejako łączą dwie pasje. Tą do fotografowania z tą do tańca. Kocham to połączenie, a w mojej głowie kolejne pomysły pojawiają się w tempie błyskawicznym. Mój mózg obiegają miliony warstw tiulu i to słońce.. to piękne słońce które sobie upodobałam jako tło dla tańca będącego na głównym planie. Chcę tylko jeszcze nadmienić że nadal nie wszyscy są w stanie pojąć - jeśli dodaję zdjęcia z widocznym dopiskiem 'backstage', to nie jest to efekt finalny sesji zdjęciowej.. to kategoria zdjęć dla których folder powinien nosić nazwę "tu wrzuć wszystko co nie do końca wyszło, ale nie masz serca tego śmietnikować". Tyle. Te zdjęcia są dla mnie inspirujące i sama lubię takie posty oglądać, chociaż nie obrażając tu nikogo, myślę że w Polsce blogi nie opiewają w tego typu wpisy, które specjalnie zwróciłyby moją uwagę. W fotografii nie uznaję zasad że wszystko ma być idealnie, choć wiem że chyba jestem najbardziej uczulonym człowiekiem na ucinanie poszczególnych części ciała, co często psuje efekt jeśli jest niezamierzone. Cóż. Taka moja natura. Przejdźmy do zdjęć, a w trakcie ich przeglądania traficie jeszcze na moje wtrącenie odnośnie tej - konkretnie tej sesji z Klaudią. I jeszcze jedno - zdjęć jest... sporo!



spódnica od cudownej (klikając w nazwę sklepu, przeniesiecie się na ich stronę na facebook'u) - NO I JAK? 

Zdjęcia dodaję w nie przypadkowym szyku. Najpierw dwa moje ulubione, które tworzą kwintesencję przekazu całej tej sesji. A później wszystko leci kolejno tak, jak zostało zrobione, żebyście nie czepiali się potem że może rozciąganie powinno być na początku, a jest na końcu. A tak serio, lubię porządek. W zdjęciach również. 


Nie pytajcie mnie jak uzyskałam taki efekt na zdjęciach, bo jest to patent, który wymyśliłam sama i póki co zostanie moją tajemnicą. Pewnie do czasu aż zdecyduję się zrobić wpis z poradami fotograficznymi. Kocham brak ostrości na niektórych zdjęciach, bo tworzy to taką specyficzną aurę. A teraz słów kilka o... tym dniu! Powiem wam że to cud, że sesja wypaliła. Zaczynając od tego że miała zostać zrobiona w zupełnie innym miejscu, poprzez warszawskie korki w godzinach szczytu, na objeździe kończąc. Park w którym chciałam robić te zdjęcia, pojechałam obejrzeć nieco wcześniej by zorientować się jak wszystko wygląda. Nie podobało mi się. Klaudia jest mega mobilną osobą, bo nie było z tym dla niej żadnego problemu i sama zaproponowała nową lokalizację. Jednak w związku z objazdem o którym żadna z nas nie wiedziała, wylądowałyśmy po dwóch zupełnie różnych stronach. Zorientowałyśmy się w porę i Klaudia do mnie dojechała w 3, zupełnie spontanicznie wybrane miejsce. I wiecie co? Okazało się idealne! Słońca również trochę dla nas zostało, bo czym byłyby zdjęcia taneczne w moim wykonaniu bez słońca i zachodu w tle? No właśnie. I udało się! Całą sesję humor nam dopisywał, więc wszystko poszło sprawnie i przyjemnie. Jestem wdzięczna że Klaudia tak wpisała się w cały zamysł i pozwoliła mi spełnić to co mi w głowie siedziało. 


Błagam was, nie pytajcie mnie jakim sprzętem fotografuję i od której wróżki wzięłam przepis na ładne światło. Tylko 1/4 zdjęć według mnie zależy od sprzętu - w mojej fotografii, gdzie chcę przekazać swój sposób patrzenia na coś, sprzęt nie wyznacza toru, a tylko go dopieszcza. Wiadomo, jeśli mogłabym teraz pozwolić sobie na coś z wyżej półki, to czemu nie. Ale nie jest tak że łaknę tego i nie mogę tego obejść. Każdy może. Trzeba tylko nauczyć się dostrzegać, widzieć to wyobraźnią, co chcielibyście żeby inni widzieli oglądając wasze zdjęcia. Łatwe to nie jest, ale można w sobie wyrobić nawyk, który potem będzie sukcesywnie polerował waszą pasję. 
 




10 komentarzy :

  1. Anonimowy20:53

    Myślę Paula, że ta sesja będzie perełką w twojej kolekcji :) Uwielbiam oglądać twoje fotografie - mają w sobie coś magicznego.. :) To prawda, nie wystarczy mieć dobry sprzęt do fotografowania, trzeba umieć dostrzegać to, czego nie umieją dostrzec inni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że to zdjęcia z backstag'u i tak są śliczne. Z chęcią zobaczyłabym całą sesję :)

    little-foxblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy23:36

    Jedno słowo - geniusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia sa genialne. Maja cudowny klimat :D
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy16:35

    Dupeczka jak nie wiem co *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Sesja cudowna, wręcz magiczna <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przedostatnie zdanie! <3
    Świetne są te zdjęcia, bardzo mi się podobają! :)

    www.nozi-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne zdjęcia, piękne barwy i śliczne akrobacje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy19:26

    Można się umówić z Klaudią? <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, wow, wow! Sztoś!
    Zdjęcia są genialne!
    BLOG
    INSTAGRAM
    Wpadnij! ;*

    OdpowiedzUsuń