18 kwietnia 2018

backstage w pracowni rysunku


Niedawno uświadomiłam sobie, że zdjęcia które robię zaczęły przybierać nieco inny charakter. Mam wrażenie, że powoli udaje mi się kształtować swoją ścieżkę, oczywiście nie muszę mówić że przede mną jeszcze mnóstwo pracy i poszukiwań, ale zaczynam widzieć w tym sens, cel. Odnajduję się w pracy z osobami, które tak jak ja dają 100 procent siebie na sesjach. Każdy z nas poświęca swój czas i według mnie wkład powinien być 50/50. Ale to tylko taka wstępna dygresja. To, że studiuję na takiej uczelni na jakiej studiuję i są to studia artystyczne - mam dzięki temu dostęp do niewyobrażalnie pięknych lokalizacji. Kiedyś mogłam o tym tylko pomarzyć i pooglądać sesje w internecie. Teraz to mam! Dodatkowo Poznań zaskakuje mnie ciągle to nowymi osobami, modelkami. Poznałam wspaniałe dziewczyny, a dzisiaj chcę wam pokazać kulisy sesji z dwiema Kasiami z których jedną już pewnie kojarzycie, bo zdarzało nam się działać co nieco. Druga Kasia to nowa Kasia, ale równie fajna. Generalnie zdjęcia udało mi się jednego dnia zrobić i tego samego obrobić! Staram się nigdy nie zalegać z terminami, ale takie kosmiczne tempo tworzenia nie jest częstością. Zazwyczaj zajmuje mi to max do tygodnia, a tu bum! Piękne kobietki, sceneria jak z marzeń, do tego muzyka i zapach farby malarskiej. Czy może być lepiej? Mały spojler - zdjęcia wyszły naprawdę ekstra, już nie mogę się doczekać aż je zobaczycie. Także czyhajcie na facebook'u na Photographs by Plapart, bo sukcesywnie będę starała się je dodawać. 

12 kwietnia 2018

ro_ślinka


Ajć, sporo mnie tu nie było. Właściwie odpuściłam sobie wszelkiej maści sprawy już przed świętami i cały tamten okres myślałam tylko o tym, by wyjechać do domu. Miałam na to ogromną ochotę głównie dlatego że nie było mnie od stycznia, a oprócz tego musiałam wykonać tam kilka projektów na zajęcia. Więc jak widzicie, to że wyjeżdżam nie jest równoznaczne z tym, że odpoczywam. Nie ma tak łatwo. Moje studia wymagają ode mnie trochę innego zaangażowania niż większość, bo tutaj nie wystarczy zakuć by mieć zaliczone. Trzeba non stop pracować, coś robić, wymyślać, szukać, odkrywać. Generalnie od września ubiegłego roku nie przestaję myśleć o fotografii nawet na jeden dzień, bo towarzyszy mi cały czas. Wrzucenie tego posta jak i samej sesji odłożyłam na "po świętach", co okazało się być strasznie złym pomysłem, bo jak wróciłam tak do teraz nie wiem w co włożyć palce. Mam mnóstwo spraw na głowie i muszę ze wszystkim się uporać i nie chodzi tu o narzekanie, ale czasem zwyczajnie - jest ciężko! Na szczęście udało mi się wygospodarować chwilkę by dodać tego posta. 

23 marca 2018

Praga na weekend


Prawdę mówiąc zastanawiałam się czy pisać ten post i świadomie go odkładałam w czasie. Owszem, zazwyczaj kiedy gdzieś jadę to po powrocie wrzucam tu jakąś mniej lub bardziej treściwą relację z danego miejsca. Skąd więc moje wahania tym razem? Jakiś czas temu stwierdziliśmy z chłopakiem, że marzec będzie idealnym dla nas miesiącem żeby gdzieś jechać i odetchnąć od przytłaczającej nas codzienności. Właściwie widujemy się obecnie rzadko więc każdy wspólny wyjazd to dla nas trochę taka celebracja. Mam wrażenie, że fotografia w obecnych czasach zeszła trochę na błędne tory. Teraz nie jest dziwne to, że ktoś lata z telefonem i robi zdjęcia wszystkiemu co zobaczy bez względu czy niesie to ze sobą jakąś wartość.. Nie trzeba szukać daleko by to zauważyć. Przyznam, że zaczęło mnie to trochę przytłaczać. Wręcz przerażać! Dlatego niezbyt się przejęłam kiedy po powrocie zauważyłam, że cały wyjazd robiłam zdjęcia w telefonie w złym formacie, a aparatem posługiwałam się bardzo, bardzo niewiele. Właściwie jeśli już go używałam to widać, że jakoś specjalnie nie przykładałam się do kwestii technicznych. Ten wyjazd był po to, byśmy mogli totalnie się odizolować od tego co otacza nas na co dzień i cieszyć czasem spędzonym tylko we dwoje. To był chyba pierwszy raz od dłuższego czasu kiedy bardziej skupiłam się na tym co widziałam, a nie na tym co zobaczę poprzez obiektyw. Mam wrażenie, że moje podejście trochę ewoluuje i zaczynam dostrzegać ile mnie ominęło przez to, że aparat stanowił dla mnie 3/4 każdej podróży. Miałam z tym problem i teraz to widzę. Oczywiście nie było tak, że totalnie nic nie fotografowałam, bo pisałam już wyżej że coś tam powstało, ale nie była to taka częstotliwość jak zazwyczaj. Może też dlatego, że nasz wyjazd trwał zaledwie 3 dni - ale to w zupełności starczyło aby zwiedzić najważniejsze punkty Pragi.

4 marca 2018

palmiarnia


Sama nie wierzę w tempo w jakim udało mi się wejść w ten rok jeśli chodzi o zdjęcia. Jednym z moich założeń, które miałam gdzieś z tyłu głowy było robienie jak największej ilości zdjęć. Znam siebie, wiem jak to jest i później kiedy przychodzą wakacje i wszelkiego rodzaju wyjazdy, zazwyczaj fotografia schodzi na drugi plan - oczywiście mając na myśli typowe sesje zdjęciowe, bo z reguły jeśli chodzi o sam aparat, to towarzyszy mi praktycznie zawsze. Jest początek marca, a ja nie mam dość i ciągle chcę nowe i nowe. To chyba dobrze wróży! Tymczasem mam wam do pokazania kolejny backstage z Kasią, która już tu kiedyś była. Tym razem moje ukochane zieleniny w towarzystwie kubka herbaty, czy może być lepiej?

26 lutego 2018

kulisy sesji zdjęciowej


Dzisiaj przychodzę do was z backstagem jednej z ostatnio wykonanych przeze mnie sesji zdjęciowych. Nie mogę uwierzyć że jest dopiero końcówka lutego a ja na ten początek roku mam za sobą już 3 nowe sesje zdjęciowe w tym tylko jedną z modelką, którą już wcześniej znałam. Oby tak dalej. Poza tymi zdjęciami, które robię typowo na własne potrzeby, a raczej z pasji, są jeszcze inne projekty, które staram się ciągnąć. Dzisiaj przedstawiam Gosię z którą jakiś czas temu zrobiłyśmy foty. Powiem szczerze, że zeszło nam się z tą sesją ale w związku z tym, że fotografowałyśmy we wnętrzu, to nie przeszkadzało nam zimno i można było pozwolić sobie na rozłożenie pracy na dłużej niż 1h 30, jak to zazwyczaj bywa w mrozy. Pogoda przynajmniej w Poznaniu - nie dopisuje. Czekam z niecierpliwością na ciepło, na dni kiedy będzie można beztrosko hasać na zewnątrz w krótkim rękawku i bez grubej kurty. Zapraszam do przejrzenia zdjęć z komentarzem.

23 lutego 2018

phone photos


Generalnie to nie odzywam się tutaj zbyt często, ale to tylko dlatego, że ja naprawdę nie mam wam o czym pisać! No chyba że fascynują was opowieści o wstawaniu, chodzeniu na uczelnię i wracaniu zazwyczaj w godzinach wieczornych - no właśnie. Ostatni tydzień, jak i kilka poprzednich minął mi w zastraszająco szybkim tempie. Ten semestr leci jak szalony i we wtorek ostatni dzień lutego. Jeśli mam być szczera to nie mam pojęcia gdzie się podziały całe te 4 tygodnie. Mam tak, że po prostu nie lubię pisać o niczym, a posty dawnego typu nie mają odpowiedniej oprawy ilustracyjno - opisowej by się tu pojawiały często, albo chociaż częściej niż rzadko. Niestety, albo "stety" moje życie przybrało trochę inne tory i nawet jeśli mam chęć, nie zawsze idzie to w parze z wolnym czasem. Ten weekend np. mam zajęty niemalże w 100% z małymi lukami na to by delikatnie odespać i zająć się sobą, chociaż i na to brakuje czasu. A gdzie tu mowa o posprzątaniu mieszkania? Na wszystko brakuje mi czasu. Dzisiaj też nie zasypię was jakimiś super obrazkami z opisem, ale wspomnę o dosłownie kilku sprawach, które według mnie mogą wam się do czegoś przydać, może nie wszystkie - ale w jakiejś części. Dodam tylko, że od świąt nie byłam w domu i zanosi się na to dopiero pod koniec marca, więc jak widzicie wcale nie jest tak kolorowo.. 

12 lutego 2018

18 mojego brata!


Minioną sobotę spędziłam w Warszawie na urodzinach Mateusza, mojego kuzyna, którego na 100% kojarzycie jeśli jesteście ze mną na blogu od dawna. Nie mogę uwierzyć w to jak szybko płynie czas. Moje rodzeństwo staje się dorosłe, a ja zatrzymałam się w czasie kiedy nie musieliśmy nic i jedynym naszym zmartwieniem było którego lody w sklepie wybrać, bo przecież lato jest takie upalne tego roku. Z Mateuszem spędziłam pół mojego nastoletniego życia, a właściwie to także dzieciństwa. Za dzieciaka odwiedzaliśmy się dość często, a potem jeździłam do nich na wakacje, co mogliście często widzieć na blogu (instagrama wówczas nie było). Powiem szczerze, że jego 18 urodziny były dla mnie czymś wyjątkowym. Od zawsze mieliśmy ze sobą świetny kontakt i uwielbiałam spędzać z nim czas. Właściwie częściej bywaliśmy tu w trójkę, bo Mati ma brata Adriana, którego też zdarzało mi się fotografować i uwierzcie mi, że nie poznacie go na zdjęciach poniżej! Cieszę się, że pojechałam, bo spędziłam czas z częścią rodziny i wreszcie spotkaliśmy się w gronie w jakim widujemy się niestety bardzo rzadko nad czym strasznie ubolewam. Totalnie mi tego brakowało! Poniżej zamieszczam bardzo, bardzo okrojoną część zdjęć z urodzin - jak się domyślacie, aparat musiałam mieć. Ba! Nawet dwa, bo klisza jest ze mną teraz wszędzie. Nie wiem dlaczego, ale miałam ochotę dodać je tu w większości w czerni i bieli - nie wnikajmy, po prostu taki kaprys i tyle. 

29 stycznia 2018

backstage & nowa modelka


Muszę się wam przyznać, że tworzenie sesji zdjęciowych jest w moim przypadku najlepszym sposobem na poprawę humoru. Kiedy jest mi źle i nie wiem co ze sobą zrobić, to znak że trzeba iść na zdjęcia. Jakiś czas temu skończyłam zimowe egzaminy semestralne na uczelni, przez co zebrało mi się teraz kilka wolnych dni. Nie będę powtarzać wam tego co już mówiłam na instagramie, bo wiecie doskonale jeśli mnie obserwujecie, że to był bardzo trudny i intensywny czas. Miałam dużo na głowie, ale na szczęście mam wszystko za sobą i teraz zamierzam ostro zabrać się za zdjęcia. Jedno z moich postanowień, które mam z tyłu głowy na ten rok dotyczy właśnie robienia zdjęć. Wczoraj spotkałam się z nową osobą, nową dla mojego obiektywu modelką - Pauliną. Kontakt złapałyśmy niemalże od razu i co najlepsze! Okazało się, ze poza innymi wieloma rzeczami które nas łączą, to obydwie urodziłyśmy się 14 marca! Niesamowity zbieg okoliczności. Mam króciutką relację z kulis tej sesji zdjęciowej, ale jeśli chodzi o efekty to jestem naprawdę bardzo zadowolona. Chyba pierwszy raz doszło do takiej sytuacji, że obrobiłam wszystkie zdjęcia tego samego dnia kiedy powstała sesja. Ah, jakby się chciało zawsze być tak zmobilizowanym człowiekiem..

15 stycznia 2018

phone photos


Witam was w nowym roku! Zaczynamy postem ze zdjęciami z telefonu, które bardzo lubicie. Siedzę właśnie na uczelni, bo mam totalny kocioł, ostatnio rzadko jestem nawet na instagramie. Mam problemy z internetem i dużo, dużo do zaliczenia. Nowy rok zaczął się dla mnie strasznie nerwowo i stresująco. Ostatnio nic ciekawego się u mnie nie dzieje, więc spora część zdjęć to będzie uczelnia i jakieś ładne widoki. 

31 grudnia 2017

podsumowanie 2017



Tak jak co roku również dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie minionych 12 miesięcy. Czy coś się działo? Tak, działo się bardzo dużo. Wiadomo, że nie zawsze było kolorowo, ale po to są gorsze chwile żeby wyciągać z nich naukę na przyszłość. Właśnie siedzę u mojego chłopaka i powoli przygotowujemy się na przyjęcie 2018. Nie chce mi się wierzyć, że czas leci tak szybko, a ten rok przebił chyba wszystko.. stwierdziłam, że wrzucę zdjęcia z ważniejszych wydarzeń/wyjazdów. Nie pamiętam każdego dnia aż tak dokładnie, ale te, które są powyżej chcę zapamiętać na zawsze. Rok właściwie zaczął się od dość hucznych urodzin Ady, bo obchodzi je już w styczniu. W marcu ja skończyłam 22 lata, niestety mój chłopak 9 marca złamał nogę więc ten dzień spędziłam w nieco inny sposób niż każdego roku, bo po prostu nie był w stanie przebywać wtedy ze mną. Od końca '16 do prawie połowy '17 zmagałam się z pisaniem pracy licencjackiej, którą udało mi się ostatecznie obronić na 5. Kolejny rok z powodzeniem współpracowałam z olympusem, do tego kilka miesięcy temu nawiązałam kolaborację z gopro o czym zawsze marzyłam. Byliśmy z Dawidem na weselu jego brata rodzonego, a później na weselu mojego kuzyna. Moi dziadkowie obchodzili 50-lecie swojego związku małżeńskiego. Byłam z moją byłą współlokatorką na pikniku rodzinnym, gdzie super się bawiłyśmy. Zrobiłam wreszcie sesję zdjęciową w wymarzonej szklarni, którą znalazłam przez przypadek kupując z mamą kwiaty.  W wakacje wyjechałam do Niemiec na 2 tygodnie i spontanicznie ze świetną ofertą cenową wybrałyśmy się z mamą na mazury, gdzie spędziłyśmy kilka dni na łonie natury w totalnym spokoju i ciszy. Spotkaliśmy się z naszymi ulubionymi ludźmi Hubertem i Pauliną, których kocham całym serduszkiem! W listopadzie wyjechaliśmy na 2-tygodniową podróż do Tajlandii, którą zamówiliśmy już w styczniu rok przed. Sami sobie wyobraźcie jak nie mogliśmy się doczekać przez prawie całe 12 miesięcy. Chyba największym przełomem i osiągnięciem były dla mnie egzaminy na fotografię, które udało mi się zdać i co najlepsze na 4 miejsce na 15 osób! Skutkowało to oczywiście spełnieniem mojego kolejnego marzenia o pójściu na studia fotograficzne. Nigdy nie myślałam, że się uda, a jednak... życie potrafi zaskoczyć. Minusy też są, bo np. jestem na maksa daleko od domu, ba - od samej Warszawy jestem 4h pociągiem. Ale nie żałuję żadnej decyzji! Niestety w tym roku nie poszalałam z sesjami zdjęciowymi, ale mam nadzieję, że w przyszłym trochę to nadgonię. Nie można mieć wszystkiego i czasem żeby zrobić jedno, trzeba odpuścić drugie, bo po prostu nie jest się w stanie zrobić tyle, ile by się chciało. Nie mam sobie nic za złe i nic sobie samej nie wyrzucam, bo wiem jak bardzo mi zależało i ile musiałam zrobić by dojść tu gdzie jestem. Ten rok był bardzo zaskakujący i pamiętam jak dziś, kiedy to w styczniu 2017 zastanawiałam się jak będzie wyglądało moje życie pod koniec roku i w 70% nie spodziewałam się aż takich zmian. Nie robię sobie nowych założeń, będę po prostu dążyć do bycia jak najlepszą wersją siebie, do samorealizacji i będę się starała jak najwięcej czasu poświęcać bliskim. Wam życzę tego samego, tymczasem do zobaczenia w 2018! 

P.